szukaj w serwisie

POWIADOM

wyślij e-mail
Komentuj, zgłaszaj problemy: czat.bloog.pl
Foto: Artur Andrus

Artur Andrus

Spotkanie odbyło się:2012-06-12 (12:00)

Zapis video

opis
  A A A
 

ARTUR ANDRUS – BLOG OSŁAWIONY MIĘDZY NIEWIASTAMI

Artur Andrus – prawdziwy człowiek-orkiestra – dziennikarz, poeta, konferansjer, radiowiec, autor tekstów kabaretowych, felietonów i piosenek. Współautor jednego z największych bestsellerów minionego roku – wywiadu-rzeki z Marią Czubaszek („Każdy szczyt ma swój Czubaszek”). Jest dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych i najpopularniejszych postaci na polskiej scenie kabaretowej. Od lat związany z Powtórką z Rozrywki i Programem Trzecim Polskiego Radia, ostatnio także jedna z pierwszoplanowych postaci (Jonathan Owens) – cieszącego się ogromną popularnością – improwizowanego serialu kabaretowego „Spadkobiercy”. „Blog osławiony między niewiastami” Artura Andrusa to nie tylko papierowy wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów z jego bardzo popularnego bloga internetowego, ale także swoiste „Dzieła wybrane”. W książce tej oprócz przewrotnych, ironicznych, rozrywkowych, wielokrotnie rymowanych i nierymowanych tekstów blogowych, znajdziemy też wybór autorskich tekstów Andrusa-mniej-znanego (m.in. felietony dla policji i lekarzy) oraz Andrusa-bardzo-popularnego (choćby teksty kilku piosenek m.in. „Spałem w Pile, piłem w Spale”, „Ballada o Baronie, Niedźwiedziu i Czarnej Helenie”, które teraz szturmem zdobywają polskie listy przebojów). Każdą stronę tej książki przenika typowo andrusowska ironia naiwna, Andrus jako rodowity warszawiak z Sanoka jest klasycznym typem sympatycznego cynika, który najchętniej żartuje nie z innych, a z samego siebie:

Dzieciństwo miałem beztroskie. I nudne. Do najodważniejszych na podwórku nie należałem. Kiedy moi koledzy strzelali z procy, skakali z drzewa albo pływali w niedozwolonych miejscach, ja jako ministrant służyłem do mszy. Było to najbardziej ekstremalne przeżycie, na jakie wtedy pozwalali mi rodzice. Nigdy nie należałem do żadnej subkultury. Ale już należę. W ramach nadrabiania zaległości z dzieciństwa postanowiłem rzucić się w nurt szaleństwa. Białego. Od niedawna jestem narciarzem. Kolega prawnik (a zimą również instruktor) twierdzi, że biorąc pod uwagę moje umiejętności i styl jazdy, nazywając siebie „narciarzem”, narażam się na proces cywilny o naruszenie dobrego imienia przedstawicieli tej dyscypliny sportu. To on zaproponował mi pracę na kursach dla dzieci. Chciał mnie wypuszczać przed grupą i mówić swoim podopiecznym: „Jak nie będziecie grzeczne, to będziecie jeździć jak ten pan”. No rzeczywiście, jeśli styl zjazdu porównywać do kobiecej urody, to nie jestem ci ja Claudią Schiffer stoku narciarskiego. Chyba lepiej wychodzi mi pisanie wierszy.
oceń
295
65
Podziel się